Lodowiec Briksdalsbreen

Lodowe przywitanie

Aby przełamać pierwsze lody, mój pierwszy wpis, tak przekornie, będzie właśnie na temat lodów, a dokładnie jednego lodu tzn. lodowca, a jeszcze precyzyjniej lodowca Briksdalsbreen w Norwegii. Briksdalsbreen to w zasadzie jeden z jęzorów lodowca Jostedalsbreen, największego lodowca Europy kontynentalnej. Z czym Wam się kojarzą lodowce? Geografia? Zlodowacenia? Epoka lodowcowa? To były moje pierwsze myśli, plus katastroficzne wizje ucieczki przed osuwającą się na mnie z impetem gigantyczną bryłą wiecznego lodu. Dlaczego więc wybrałam się do miejscowości Stryn w poszukiwaniu lodowatych przygód? Nie wiem. Tym bardziej, że jestem straszliwym zmarzluchem i uwielbiam gorący, najlepiej wilgotny klimat. Ale jednak, Skandynawia ma w sobie coś pociągającego, co sprawia, że chętnie eksploruje jej kolejne zakątki.

Lodowiec Briksdalsbreen jest stosunkowo łatwo dostępny. Jednak przez jego nadmierne topnienie nie można do niego tak po prostu podejść. Należy podpłynąć pontono-łódką, przyodzianym w kapok oraz kask ochronny, na wypadek gdyby jakaś bryła lodu oderwała się od lodowca i miała zamiar w nas trafić lub przebić nasz ponton zapewniając nam, tym samym, kąpiel w jeziorku koloru i temperatury dobrze schłodzonego drinka błękitna laguna.Lodowiec Briksdalsbreen w NorwegiiAby dostać się w pobliże lodowca Briksdalsbreen, należy pokonać około półgodzinny dystans zdrowym marszem, podczas którego można cieszyć się rześkim powietrzem, widokami gór, krystalicznej rzeki i wodospadu. Im bliżej celu tym bardziej czuć coś w rodzaju chłodnej mżawki, co okazuje się następstwem parującego lodowca. Sam lodowiec, od śniegu, różni się nasyceniem koloru, jest niebieski i nieprzezroczysty. Nie zdziwcie się, jakby wydawało wam się, że w Stryn, co chwilę zanosi się na burzę. Te ogromne huki, przypominające grzmoty błyskawic, to tylko odgłosy pękającego lodowca. Ale przyjemnie!

Park Josteddalsbreen w NorwegiiLodowiec Jostedalsbreen



Brak komentarzy

Dodaj własny

Dodaj komentarz