Bez firanek

Nic do ukrycia

Jednym ze sposób na poznanie typowych skandynawskich wnętrz jest wieczorny spacer po Kopenhadze, Sztokholmie czy Oslo. Dlaczego? Ponieważ firanki stanowią tu rzadkość. A jeśli je zauważymy, istnieje duże prawdopodobieństwo, że lokatorzy danego mieszkania pochodzą z innego miejsca niż Skandynawia. Jeśli dodatkowo na budynku widnieje antena satelitarna cyfra plus, to już nawet wiemy, z jakiego kraju.

A tak na serio. Istnieją różne teorie wyjaśniające, dlaczego Skandynawowie nie gustują w bogato udekorowanych oknach. Jedna z nich mówi, iż wypływający w morze rybacy chcieli mieć oko na swój dom oraz żonę. Ogromne, nieprzesłonięte okna umożliwiały im zdalną kontrolę rodziny oraz mienia. Mnie osobiście, teoria ta nie przekonuje. Przecież tylko nieliczni mieszkają nad samym morzem, a bezfirankowa moda zaadaptowała się w zdecydowanej większości skandynawskich mieszkań, również tych w centrum miasta.

Druga teoria, najbardziej prozaiczna, wskazuje na nikomu nieobcy fakt, iż Skandynawowie nie mogą narzekać na nadmiar słońca. Wręcz przeciwnie, pochmurne, wietrzne i deszczowe dni to norma. Dlatego bardzo rozsądne wydaje się, że Skandynawowie pragną łapać każdy promyk słońca, nawet ten zza chmury. Ponadto wspomagają się innymi zabiegami, aby nadrobić niedobory słońca – rozświetlają wnętrza wszechobecną bielą oraz masą świeczek, a także namiętnie piją tran. A z resztą, czym jest brak firanek w kuchni przy beztroskim hasaniu na golasa w miejscach publicznych?bez firanekSkandynawskie okno



Brak komentarzy

Dodaj własny

Dodaj komentarz