IMG_5452

Wymarzony rejs po Karaibach

W maju tego roku miałam to wielkie szczęście, że udało mi się wraz z moim mężem przeżyć rejs po morzu Karaibskim. Pisząc „przeżyć” mam na myśli doświadczyć, bo od survivalu takie wczasy są bardzo dalekie :) Postanowiłam, że dla wszystkich, którzy nad takim rejsem się zastanawiają, opiszę moje doświadczenia oraz wynikające z nich praktyczne informacje, które warto wziąć pod uwagę.

1. Z kim popłynąć?

Trochę się nad tym zastanawiałam, rozważałam za i przeciw, przeczytałam pół interetu i porównałam wiele ofert. Mówię tu o statku, rejsie i tak dalej, nie o mężu. I ostatecznie zdecydowałam się na firmę Carnival (statek Carnival Victory). Myślę, że stosunek jakości do ceny jest w pełni zadawalający, tym bardziej, że amerykańskie standardy w wielu aspektach są wyższe niż te, do których przywykliśmy w Europie (szczególnie jeśli chodzi o rozmiary 😉 ). Nie sądziłam również, że opcja All Inclusive może oferować homary, żabie udka czy mięso z delfina (Podobno drapieżnego, a nie takiego kochanego do przytulania i skakania przez hula-hop. I tak go nie zjadłam.) Oczywiście na pokładzie znajdują się również restauracje typu fast-food otwarte 24h/dobę tłumnie oblegane przez dużych Amerykanów niezbyt zainteresowanych, do którego brzegu dopływamy 😉 Napoje wliczone w cenę rejsu to: kawa, herbata, woda, soki. Natomiast drinki alkoholowe są płatne, a ich cena myślę, że jest w pełni zoptymalizowana do potencjalnych kosztów czyszczenia pokładu po ich ewentualnym nadużyciu. Tak czy inaczej, drinki są pyszne i na tyle mocne, że po jednym morze zaczyna mocniej bujać.

Carnival Victory

Statek Carnival

Śpiewający i tańczący kelnerzy? A dlaczego by nie? 😉

Restauracja na statku Carnival

Kajuta – wersja z oknem bez balkonu

Pokój lekko out-of-date, ale bardzo zadbany i wygodny. Trzydrzwiowa szafa, sofa, duże łóżko i względnie przestronna łazienka. Do tego sprzątanie wraz z dostawą świeżych ręczników dwa razy dziennie, plus program rozrywkowy na następny dzień i obowiązkowe zwierzaki z ręczników. Na statku organizowane są zajęcia z zawijania takich ręcznikowych stworków. Teraz jestem w pełni przygotowana na gości – mogę dla ich ukręcić ręcznikowe małpy 😀

Kajuta rejs po KaraibachKajuta Carnival VictoryCarnival kajuta

Nasz pokój był dokładnie na środku statku, to oznacza, że patrząc w lewą stronę, korytarz wyglądał podobnie dłuuugo.

Statek Carnival

All Inclusive może być elegancki. W tym wypadku kolacja nie różni się od wyjścia do fajnej restauracji, obsługuje nas miły kelner, podaje przystawki, danie główne i deser. Jeśli mamy miejsce w brzuchu możemy powtórzyć któryś z kroków albo i wszystkie 😉 A nie jest jedna różnica, nie płacimy :) Nawet napiwki dla kelnerów i pozostałej obsługi są  naliczane automatycznie i dodawane do naszego rachunku.

Jedzenie na statku

Gdyby ktoś jednak zatęsknił za tradycyjnym All Inclusivem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby stanąć w kolejce i zrobić na swym talerzu fantazyjny mix z frytek i pięciu rodzajów mięs 😉

Jedzenie Carnival VictoryStatek Carnival Victory

Widoki ze statku. Zabawa. Pływanie i leżakowanie.

Moją najwiekszą obawą, poza widmem choroby morskiej, był tłum na statku. Bałam się, że te prawie 3500 pasażerów wraz z 1000 osób z załogi dadzą o sobie znać na każdym kroku. Nie byłam w samym sezonie, więc być może statek nie był wypełniony na 100%, jednak zapakowanie i wypakowanie ludzi ze statku zajęło kilka godzin, więc było nas sporo, a mimo wszystko w żadnym wypadku nie czułam, że jest mało miejsca. Wszystko było perfekcyjnie zorganizowane i przemyślane, więc mogliśmy świetnie wypoczywać. Atrakcji na statku jest bardzo dużo, więc bez obaw zajęcia z kulania małp z ręczników to nie szczyt możliwości Carnivala 😉 Do wyboru były imprezy, różne rodzaje muzyki na żywo, kabarety typu stand-up czy moje ukochane musicale, które przerosły najśmielsze oczekiwania.

Carnival widok ze statkuRejsk po Karaibach CarnivalRejsk po Karaibach Carnival VictoryStatek CarnivalCarnival Victory

2. Na jak długo?

Odpowiedź na pytanie, jak długi rejs wybrać, łączy się z tym, o czym przed chwilą pisałam. Statek dostarcza tak wiele opcji na miłe spędzenie czasu, że aż ciężko było nam to wszystko ogarnąć, a przecież to tylko część wakacji! Naszym założeniem było wybranie „pływającego hotelu” i zwiedzenie rajskich wysp na morzu Karaibskim. My spędziliśmy na statku 5 nocy i było nam strasznie szkoda, kiedy czuliśmy zbliżający się kres podróży. Z wielką przyjemnością wybralibyśmy się kiedyś w kolejny rejs, najchętniej dłuższy :)

3. Dokąd?

Chyba najpopularniejszym punktem docelowym rejsu po Karaibach jest meksykańska wyspa Cozumel wraz z Key Westem na Florydzie, czy też Bahamy. Perwsza opcja wydaje mi się jedną z ciekawszych. My nie zdecydowaliśmy się na nią z tego względu, że już wcześniej byliśmy w Meksyku i na Key West również (na Key West jeden dzień przed rejsem 😉 ). Natomiast Bahamy o ile brzmią bardzo egzotycznie, o tyle wydawało mi się, że poza plażami wyspy nie mają dużo do zaoferowania. Nie wiem. Muszę to kiedyś sprawdzić 😉 W każdym razie stanęło na rejsie z Miami na Jamajkę i Kajmany. Nastawiłam się na Jamajkę z tą całą jej kulturą, muzyką, Bobem Marleyem i w ogóle, a Kajmany były na doczepkę. I, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa Kajmany nas totalnie oczarowały. A Jamajka – jakby to powiedział prawdziwy Jamajczyk: „No problem!”

4. Kiedy?

Najlepiej między grudniem, a majem. Zależy oczywiście od wyspy. Często bywa, że generalizujemy klimat danego regionu. Spoglądamy na mapę, uznajemy, że dane miejsce jest na tyle daleko, że musi tam być ciepło. Ok, ja tak mam. Później sprawdzam i okazuje się, że faktycznie jest ciepło, tyle że pada od rana do nocy. A na Karaibach dodatkowo uwzględniamy kwestię huraganów, które najczęściej pojawiają się między czerwcem a październikiem. Wtedy może buuujać :)

5. Co z chorobą morską?

Pewnego grudniowego, wietrznego dnia wracałam z mężem z Polski do Danii. Byliśmy samochodem, więc musieliśmy przeprawić się promem przez morze. Zwykle podczas rejsu czas spędzamy na jedzeniu, piciu herbaty i drobnych zakupach. Tym razem oprócz standardowych zajęć doszła kontrola samopoczucia. Zwykle płyniemy promem z Rostock do Gedser, którego trasa zajmuje koło 2 godzin, tym razem płynęliśmy z Puttgarden do Rødby, a to tylko godzinka rejsu. Zwykle nie płyniemy zimą, kiedy morze tak buja… Całe szczęście, że płynęliśmy tylko godzinę. Przyznam, że pod koniec podróży zaczynało się robić …zielono. I wtedy do mnie doszło, że mamy już wykupione bilety na ten nieszczęsny rejs po Karaibach. To nie będzie godzina, czy dwie, to będzie 5 dni! Wyobraziłam sobie siebie z głową przy muszli, ale nie takiej z karaibskiej plaży, tylko …klozetowej. Przez 5 dni. No, ale cóż. Bilety kupione. Trzeba sprawdzić 😀 Co mogę powiedzieć. Statek jest tak ogromny, że jego sunięcie po falach dla gości na pokładzie jest prawie niewyczuwalne. Oczywiście, kiedy pojedziemy w dobrym terminie (patrz punkt 4).

W jednej sytuacji faktycznie trochę bujnęło. Mnie więcej po godzinie od wypłynięcia z Kajmanów jeden z pasażerów potrzebował specjalistycznej pomocy medycznej, dlatego też statek musiał zawrócić i pilnie dotransportować pacjenta do szpitala, a następnie śpieszyć się, żeby odrobić straty i zdążyć na czas do kolejnego portu. Przy większej prędkości zaczęliśmy odczuwać mniej przyjemne uczucie w brzuchu, ale jeden drink w zupełności sobie z tym uczuciem poradził. Dopiero na drugi dzień zorientowałam się, że nie wszystko jest ok, kiedy okazało się, że w alejkach sklepowych odbijam się od jedych półek do drugich i tak na zmianę 😉 Ale to nic takiego, myślę, że jak ktoś nie ma wyraźnie mocnych problemów z pływaniem statkiem, to nie powinien się niczego obawiać.

Widoki ze statku. Port Miami.

Rejs po KaraibachPort MiamiRejs z MiamiCarnival z MiamiRejs po Karaibach z MiamiRejs po morzu Karaibskim z MiamiMiami portCarnival Victory

Mam nadzieję, że jeśli ktoś planuje tego typu wakacje, to moja relacja okaże się przydatna :)



There are 2 comments

Dodaj własny
  1. Dorota

    Świetna relacja! Przeczytałam ją z wypiekami na twarzy:) Uwielbiam podróże i Karaiby są na mojej liście wymarzonych wyjazdów. Ogólnie cieszę się, że znalazłam Twojego bloga, tematyka skandynawskich wnętrz i podróżowania jest mi bardzo bliska. Dzięki za wskazówki!


Dodaj komentarz