Morze karaibskie3

Kajmany i urzekające morze Karaibskie

Ponieważ wizja mojego bloga obejmowała styl skandynawski i wszystko, co ze Skandynawią związane można tu było znaleźć nie tylko inspirowane skandynawskim stylem wnętrza, ale również opisy zwyczajów Skandynawów i relacje z różnych wypadów do krajów północnych. Jednak nadszedł czas na zmiany! Pomyślałam sobie, dlaczego mam ograniczać się do opisywania tylko pochmurnych i wiecznie wiejących chłodem krain? Zdecydowałam, że od teraz będę się z Wami dzielić relacjami z bardziej słonecznych miejsc, które odwiedziłam. Teraz na blogu będzie dużo bardziej kolorowo, egzotycznie i gorrrąco! 😉

Na temat pierwszego nieskandynawskiego wpisu z podróży wybrałam Kajmany, a dokładniej wyspę Wielki Kajman, którą miałam okazję odwiedzić w tym miesiącu. Moja przygoda z Kajmanami nie trwała długo, ale w miarę możliwości była intensywna! :) Po dopłynięciu do stolicy wyspy George Town szybko zorientowałam się, że prócz dużej ilości banków i sklepów z diamentami miasto to, nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Chciałam zamieścić kilka zdjęć tego miasta, ale zorientowałam się, że mam tylko jedno! Nie o to chodzi, że miasto jest brzydkie. Centrum George Town jest czyste i zadbane, jednak nie wyróżnia go jakaś szczególna architektura. Ale to nie mury i sklepy były celem mojej podróży, a raczej: plażowanie na jednej z najcudowniejszych plaż na świecie, odwiedzenie farmy żółwi oraz wycieczka w morze Karaibskie na spotkanie z płaszczkami i rafami koralowymi. Udało mi się zrealizować tylko ostatni punkt, więc na Kajmany z chęcią bym powróciła (choćby dziś).

Stolica Kajmanów George Town wita!Dopłynięcie do George TownRejs po Karaibach KajmanyGeorge Town

Dlaczego tak mało zdjęć udało mi się zrobić? Otóż Wielki Kajman był tylko jednym z dwóch przystanków na trasie 5-dniowego rejsu po morzu Karaibskim. Ze względu na płycizny wokół wyspy statek zacumował w dość sporej odległości od brzegu, a przez to część czasu trzeba było zarezerwować na dopłynięcie mniejszym stateczkiem do portu. Ostatecznie na samej wyspie byłam tylko kilka godzin i zdecydowałam, że największą przygodę przeżyję na morzu. Myślę, że to był dobry wybór :)

Zamawiam taxi!Carnival rejs statkiem po morzu KaraibskimRejs statkiem KajmanyStatki Carnival Kajmany

Już opowiadam, jak to wszystko wygląda. Autobus dowozi turystów do niewielkiego portu, z którego stateczkiem dopływa się na mieliznę North Sound. Już niezłym przeżyciem jest sama przejażdżka autobusem, który wygląda, jak amerykański szkolny autobus +jakieś 50 lat +4 dachowania, do tego z drzwiami domykanymi na taśmę klejącą. Nieważne :) Statek dopływa w świetne miejsce, gdzie krystalicznie czysta i lazurowa woda morska ma głębokość około 1 metra. W tym miejscu zaczyna się cała zabawa z płaszczkami!

Teraz zaczyna się zabawa!George Town wycieczki

Trasa wzdłuż soczystych lasów namorzynowych i pięknych williWycieczka KajmanyWycieczka KajmanyWycieczka KajmanyKajmany atrakcjeKajmany zwiedzanieKajmany widokiKajmany naturaKajmany natura

Płaszczki pływają swobodnie w swoim naturalnym środowisku i dużo sobie nie robią z masy zgłodniałych atrakcji turystów. W przeciwieństwie do turystów, którzy, często na bliższe spotkanie z uroczym metrowym stworzonkiem reagują krzykiem. Płaszczki lubią niewielkim stadkiem podpływać do ludzi i to tu to tam otrzeć się o nogę i popłynąć dalej. Jednak, kiedy samemu chciałoby się je dogonić i pogłaskać okazują się szybsze i zwinnie odpływają. W dotyku są bardzo przyjemne i delikatne. Najwięcej zabawy jest podczas ich karmienia. Manta, jak poprawnie nazywa się ta płaszczka, nie ma zębów, pokarm wciąga otworem gębowym, jak najlepszej klasy odkurzacz. Trzeba być czujnym na swoje palce! 😉 Jak już nacieszyłam się karmieniem płaszczek założyłam maskę i oglądałam świat z ich wodnej perspektywy. To był wstęp przed kolejną atrakcją!

Bogactwa morza KaraibskiegoMorze KaraibskieKaraiby wodaPłaszczki KajmanyFauna i flora Kajmanów

Czas na papu!Kajmany płaszczkiKajmany zwierzętaKajmany atrakcjeManty Kajmany

Nasz mały stateczek dopłynął w kolejny punkt wycieczki, czyli rafy koralowe. Myślę, że na takie chwile warto by zainwestować w wodoodporny aparat. Niestety takiego nie miałam, więc ściągnęłam jedno zdięcie z internetu, żeby choć trochę Wam przybliżyć, jakie cudowności można znaleźć pod powierzchnią równie cudownej wody morza Karaibskiego. Między innymi można znaleźć tam kolorowe rośliny, ryby oraz żółwie. Jednak najbardziej spodobały mi się rafy wyglądające, jak ruszające się mózgi. Okazało się, że faktycznie nazywają się „brain coral”! 😉 Ile jeszcze tak niesamowitych i pięknych cudów jest na naszej planecie?

Te ciemne placki na morzu to rafy koraloweMorze Karaibskie RafyRafy koralowe



Brak komentarzy

Dodaj własny

Dodaj komentarz