IMG_6918

Black Beach Vik Islandia

Jeden z punktów obowiązkowych zwiedzania Islandii jest czarna, wulkaniczna plaża położona na południu wyspy, w pobliżu miejscowości Vik. W związku z tym miejscem miałam ciekawe przeżycie. Otóż, po całodziennym zwiedzaniu i rozpływaniu się w zachwytach nad cudowną naturą Islandii, zapragnęłam pospacerować wraz z rodziną dla odprężenia po tej urokliwej plaży. Latem dzień na Islandii jest bardzo długi, więc nie trzeba było się bać, że będziemy wracać po ciemku, wręcz przeciwnie mogliśmy spodziewać się nawet całkiem ładnego światła. Brzmi doskonale, prawda?

Już parkując samochód zauważyliśmy, że dwór wygląda złowieszczo, więc zgodnie z zaleceniami ubezpieczalni samochodowej z całych sił trzymaliśmy drzwi auta, aby nie zostały wyrwane przez wiatr. Te zalecenia wydają się zabawne i mocno przesadzone, kiedy siedzi się w domku i planuje wycieczkę. Jednak na miejscu nabierają realnego wymiaru.

Wiedzieliśmy, że południe wyspy slynie z wietrznej pogody, więc wydawało nam się, że jesteśmy przygotowani. Otóż, nie. Nie byliśmy przygotowani. Nie na coś takiego! I to mówię ja, mieszkająca w Danii i na rozpieszczanie przez pogodę, a szczególnie bezchmurne niebo, nienarzekająca.

Zaczynamy iść. Przynajmniej są próby. Zgięci w pół (żeby zmniejszyć opór powietrza). I tak nie pomaga. Chwytamy się linek wyznaczających trasę. Wciągamy się przy pomocy tych linek oraz przy pomocy mężów, taty, brata, syna. Deszcz faktycznie pada poziomo. Tak, jak w opisach, w które nie chce się wierzyć. Doczołgaliśmy się! Tyle, że nie możemy zbytnio otworzyć oczu. Jedno pamiątkowe zdjęcie. Wypatrzony w trawie maskonur. Uciekamy!

Maskonur Islandia

W drugą stronę idzie znacznie lepiej. Idziemy z wiatrem, pod górę. Nigdy tak szybko nie weszłam pod górę. Wiatr robi połowę roboty. Dobrze, że nadążyłam przebierać nogam 😉 Ok, widok z klifów „zobaczyliśmy”, to teraz sama plaża. Nie widziałam jeszcze tak ogromnych i głośnych fal. Nie obyło się bez ofiar w ludziach. Obowiązkowo zalane buty i spodnie morską, lodowatą wodą. Czyli czas wracać do domu.

Ponieważ podczas tej ekstremalnej przygody nie zobaczyliśmy prawie nic, nie mówiąć już o zdjęciach. Powróciliśmy w te miejsce rankiem na drugi dzień. Morze było już znacznie spokojniejsze, choć fale wciąż imponujące, wiatr umiarkowany, a do tego nawet zaświeciło słońce. Te piękne chwile uchwycone zostały w naszym obiektywie i możecie je zobaczyć poniżej :)

Black Beach IslandiaBlack Beach IslandiaBlack Beach VikNatura Islandii Black BeachZwiedzanie Islandii Black BeachVik Black BeachBlack Beach IslandiaWulkaniczne plażeIslandia KrajobrazySurowa natura IslandiiPlaże IslandiiPlaża VikIslandia zieleńIslandia GóryIslandia przyroda

Dla takich widoków warto było zdobyć się na wysiłek :)



Brak komentarzy

Dodaj własny

Dodaj komentarz